• Wpisów: 566
  • Średnio co: 19 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 17:20
  • Licznik odwiedzin: 26 345 / 467 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
araniella
 
Marka Artdeco rozpoczęła współpracę z *Ditą von Teese*. Myślę, że Dita idealnie pasuje typem urody i osobowości do filozofii firmy. Jak donosi fanpage Artdeco na facebooku, kosmetyki z kolekcji *Dita Von Teese Classics* mają się niebawem pojawić w Polsce.

dita.jpg
dita2.JPG

  • awatar LaFeeVerte: bardzo lubię ich kosmetyki, teraz polubię jeszcze bardziej :)
  • awatar .Kia.: ja również :D
  • awatar Zenia&Emilia: świetnie! Uwielbiam ją, ideał! ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

araniella
 
Nowy sposób malowania paznokci.
Średnio mi się podoba, a Wam?
Połączenie koloru czarnego z białym ok, ale pozostawianie kawałka paznokcia bez pomalowania lakierem, wygląda trochę głupio...
May12-nails.jpg
Źródło fotki i artykuł: www.fashionmagazine.com/(…)nail-corner-a-chloe-insp…
  • awatar Minniegoodful: Dziwne. Tak "na szybko", moim zdaniem, jeżeli ktoś koniecznie musi mieć pomalowane paznokcie.
  • awatar auriga: wyglądają jak niedomalowane, jakby sie komuś spieszyło i malował tak na szybko byle jak...
  • awatar Fantastyczna Rzeczywistość <3: Takie niedopracowane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

araniella
 
*Nazwa kosmetyku:* Bloker antyperspirant
*Producent:* Ziaja/Polska
*Namiary na producenta/dystrybutora:*
---> www.ziaja.com
*O produkcie w necie:*
---> www.ziaja.com/(…)dezodoranty,prod:anty_perspirant_b…
*Forma/Konsystencja:* rzadki, przezroczysty żel
*Opakowanie/Pojemność:* opakowanie typu roll on/ 60ml
*Dostępność:* drogerie, apteki
*Cena:* 6-8zł
*Zapach:* praktycznie bez zapachu
*Skład:* Aqua, Aluminium Chloride, Glycerin, Hydroxyethylcellulose, Potassium Sorbate
*Ocena:* 1/5

ziajabloker01.JPG

Polecany, wychwalany przez wiele osób Bloker okazał się w moim przypadku totalnym bublem. Całe szczęście, że kosztował tylko kilka złotych. I poza niską ceną, ciężko mi w sumie znaleźć jakieś inne plusy tego produktu...

Pierwsza rzecz to kwestia *podrażnienia skóry*. Niestety Bloker działa jak paralizator... A podobno jest przebadany dermatologicznie... Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby jakikolwiek dezodorant czy antyperspirant mnie podrażnił. Swędzenie i czerwona skóra pojawia się już po kilku minutach od aplikacji. Mimo to zacisnęłam na początku zęby i postanowiłam pobawić się tym produktem parę dni, żeby ustalić na 100 procent, czy to aby na pewno on powoduje takie nieprzyjemne objawy... Niestety moje przypuszczenia okazały się prawdą.

Nie tylko skórze się dostało. Firmie Ziaja powinnam w sumie wystawić rachunek na jakieś 90zł... za uszkodzenie dwóch koszuli nocnych (produkt stosuje się na noc). Oprócz podrażnienia skóry, Bloker również w mało atrakcyjny sposób *odbarwia tkaniny* i niestety nie da się tego w żaden sposób usunąć. A na opakowaniu producent wyraźnie zaznacza, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca... Tak więc czuję się trochę oszukana... Produkt stosowałam zgodnie z zaleceniem producenta i przez założeniem koszuli odczekałam nawet chwilę, żeby produkt wysechł, a mimo to plamy się pojawiły...

ziajabloker02.JPG

Ciężko mi ocenić działanie tego produktu jako antyperspirantu, ponieważ żeby dokonać takiej oceny, musiałabym stosować go przez jakiś dłuższy czas, a Bloker nie dał mi takiej szansy. Nie zamierzam ryzykować uszkodzenia kolejnych ubrań, a już tym bardziej skóry...
  • awatar iggy: ogolnie jest dobry ja zawsze kladłam na paszki na noc :) i mimo ze spie w czarnej koszulce to NIC nigdy mi nie zrobil :) wiec dziwne :O
  • awatar gość: może do stóp sie nada :)
  • awatar Araniella: @gość: Nie zamierzam testować go pod tym kątem. Zresztą już wylądował w koszu na śmieci... :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

araniella
 
Jakiś czas temu prosiłam Was o radę w sprawie zakupu prostownicy. Sprawa ta w moich planach zakupowych na jakiś czas przycichła do momentu, aż wypatrzyłam to cudeńko w Lidlu. Marka *Silvercrest* jest sprawdzona i oferuje rzeczy bardzo dobrej jakości (mam suszarkę tej marki, poduszkę elektryczną i parę innych rzeczy), dlatego bez wahania sprawiłam sobie na początek *prostownicę w wersji mini*. :)

Producent wymyślił sobie 17centymerowy sprzęcik w aksamitnym woreczku, który można włożyć do kieszeni czy torebki. Nie wiem, czy to nowatorski pomysł, czy takie prostownice oferują też inne firmy, ale jest to rewelacyjna rzecz! O ile prostownicą w standardowych rozmiarach trudno mi się było posługiwać w obrębie własnej głowy, to tym maleństwem bez problemu można w kilka minut wyczarować piękne, gładkie włosy. Jestem posiadaczką tego sprzętu dopiero od kilku godzin, ale już zdążyłam się trochę pobawić. :D Bardzo fajnie można nią nie tylko wygładzić i wyprostować, ale też lekko podkręcić włosy. Być może tak małe wymiary przy bardzo długich włosach mogą okazać się wadą, ale moje włosy do łopatek obsługuje bez zarzutu.

Cena - *31,99zł*.

*Kilka informacji ze strony www.lidl.pl*
- z powlekanymi ceramicznie, aluminiowymi płytkami grzewczymi
- kompaktowy, wąski kształt – idealna w podróży
- możliwość stosowania na całym świecie dzięki automatycznemu dopasowaniu napięcia (120-240 V, 50/60 Hz)
- długotrwałe wygładzanie – także perfekcyjna do modelowania pojedynczych pasemek
- automatyczne wyłączenie po 30 min
- włącznik/wyłącznik z lampką kontrolną
- blokada dla przechowywania oszczędzającego miejsc wraz z torebką do przechowywania
- pobór mocy: 15 W
- wymiary: ok. 169 x 21 x 30 mm
- 3 lata gwarancji
  • awatar ASIMObeauty: dobra cena powlekana ceramiką a jak z prostowaniem i trwałością po ??
  • awatar Araniella: @ASIMObeauty: Tak, jak napisałam w poście, dzisiaj ją kupiłam dopiero, więc ciężko wydawać jakieś sądy. :) Ale wyprostowałam bez problemu całe włosy, długości do łopatek. Można też nią lekko podkręcać włosy.
  • awatar D&P blog: Ja mam tej firmy suszarkę i jestem zachwycona. Jest jonizująca, dzięki niej nie puszą mi się już włosy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

araniella
 
W ciągu jakichś ostatnich dwóch lat nastąpił w Polsce prawdziwy boom na prowadzenie blogów i kanałów na youtube o tematyce urodowo-modowej. Postanowiły to wykorzystać firmy kosmetyczne, upatrując w blogerkach kandydatki na swoje ambasadorki. Okazuje się, że słowa blogerki mają większą wartość niż wyfotoszopowana twarz znanej piosenkarki na billboardzie.

Często liczymy się z ocenami produktów osób prowadzących działalność blogerską, wierząc w ich uczciwość. Wiadomo, że coś, co sprawdziło się u jednej osoby, nie musi się sprawdzić u drugiej, ale przynajmniej ktoś pisze szczerze, co myśli. Sama często, zanim kupię daną rzecz, przeglądam blogi. Czasem kupię coś, co przypadkowo wypatrzę na blogu którejś z Was. Sama również oceniam różne kosmetyki, które wpadły mi w ręce.

Niestety świat zaczął się trochę w tej kwestii wywracać do góry nogami... Ostatnio coraz głośniej o pewnym mailu rozsyłanym do blogerek za pośrednictwem portalu lamode, z propozycją poddania testom kilku produktów i *wystawienia im pozytywnych recenzji*... Takie warunki swoim testerkom podobno stawia *pewna polska firma na literę E*...  W przypadku, kiedy produkt nie przypadnie blogerce do gustu, powinna jego negatywną recenzję wysłać do producenta, ale *nie wolno jej tej recenzji publikować*...

*Treść całego maila na profilu facebookowym jednej z youtubowiczek* ---> www.facebook.com/TheOleskaaa

Nie widzę nic złego w testowaniu produktów na zlecenie, ale jeśli narzuca się takie warunki, to bardzo źle świadczy o firmie. Tym bardziej, że firma ta ma w swojej ofercie kilka naprawdę dobrych produktów, w tym rewelacyjne odżywki do paznokci, więc nie wiem skąd ten strach, że nagle tłum blogerek mógłby skrytykować ich kosmetyki.

Jestem ciekawa, ile osób skusi/skusiło się na taką formę współpracy. Czy dla tych paru tanich kosmetyków warto dać się wplątać w taką nieczystą grę?

Firma bardzo dużo straciła w moich oczach. Jeśli na jakimś blogu zobaczę kilka recenzji kosmetyków tej firmy, napisanych pod rząd w ostatnim okresie, będzie dla mnie jasne, że są to recenzje pisane pod dyktando firmy i nie należy uważać je za wiarygodne.

Niektóre użytkowniczki youtube dały się skusić. Przykro mi, bo filmiki niektórych z tych dziewczyn bardzo lubiłam oglądać i uważałam ich opinie za wiarygodne...
rec.JPG
rec2.JPG

A co Wy myślicie o całej sytuacji?
  • awatar Lucky <3: Firmy chcą pozyskać klientów i łapią się każdej możliwej strony. Oczywiście każda szanująca siebie i swoja pracę blogerka powinna odmówić współpracy z firmą. Bo co jak mi się coś nie spodoba to mam chwalić pod niebiosa? I co mi to da? Dziewczyny zachęcone moją opinią kupią produkt u nich też się nie sprawdzi ja stracę czytelniczki i sama sobie zaszkodzę w ten sposób.
  • awatar Araniella: @Lucky <3: No właśnie. Ale dziwi mnie postawa firmy, bo chyba nie są na tyle głupi, żeby nie wiedzieć, że taki mail przecieknie do netu i zrobią sobie antyreklamę...
  • awatar foreveryoung: może to troche nie fajne ze strony firmy ale jeśli jakaś blogerka się na to zgadza to jest bardzo obłudna i robi swoje czytelniczki w balona byle by dostac coś za free, sama zauważyłam,ze są takie dziewczyny, które o produktach które dostają za free nic nie piszą złego zeby móc dalej dostawać kosmetyki, ich opinii juz nie biorę pod uwagę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

araniella
 
Zdecydowałam się kupić preparat *Skinelle*. Nie bardzo podoba mi się zawartość żelatyny i dziwny zapach tych tabletek, ale zobaczymy. Zrobię sobie miesięczną przerwę od *Oeparolu Femina*. W sumie to ciężko ocenić skuteczność takich preparatów. Trzeba by było przed i po zakończeniu kuracji, zrobić dokładne badania, żeby stwierdzić, czy dany preparat rzeczywiście działa. Akurat w przypadku Pana Wiesiołka rezultaty były widoczne i skoro używam go już kolejny rok, to mogę jakoś ocenić te tabletki. Natomiast po miesiącu czy dwóch, nie jest to takie proste. Czasami zmieniamy dietę, zmienia się pora roku, mam więcej czy mniej stresów niż zwykle i to wpływa na nasze samopoczucie, zdrowie i stan skóry. A przypisujemy te zmiany zażywaniu suplementu.

skinlorealgil.JPG

Druga zakupiona rzecz to *Maszynki Gillette Venus Riviera*. Drogie są - prawie 20zł. Za drogie jak na jednorazówki. Ale mimo gruntownych poszukiwań, ciężko mi było znaleźć jakiś tańszy odpowiednik. Wypróbowałam ostatnio również jednorazówki z serii *ProSkin*. Są jeszcze droższe od Riviery i dużo lepsze, ale... Niestety po 2-3 użyciach żel umieszczony na poduszeczkach na główce się zużywa i mimo, że ostrza nadal są ok, nie da się tym golić, bo wysuszone poduszki uniemożliwiają przesuwanie maszynki po skórze... 23-24 zł na 4-6 użyć (w paczce mamy dwie maszynki) to trochę za dużo... Jakiś czas próbowałam zmierzyć się z użytkowaniem maszynek z wymiennymi wkładami, ale cena wkładów zabija. Może Wy polecicie mi jakieś dobre jednorazówki? Większośc tych tańszych, które kupowałam, drażniły albo raniły mi skórę. :/

Ostatni zakup to *Tusz L'Oreala - Lash Architect 4D wersja pogrubiająca w kolorze Black Lacquer*. Całkiem niezły. Bardzo przypadł mi do gustu ten niedawno wprowadzony na rynek tusz z kolagenem, ale ma ogromną szczotkę! Trudno się nim umalować, nie malując jednocześnie powieki. Tutaj mamy bardzo wygodną, wąską, długą szczoteczkę.

loreal4d01.JPG
loreal4d02.JPG
  • awatar Araniella: Fotki do wpisu dodam za chwilę, bo pinger na razie skutecznie mi to utrudnia. :P Próbuje mi wmówić, że ten post nie istnieje! :D
  • awatar Araniella: No, wreszcie się nade mną zlitował. :)
  • awatar Natasza-amatorka makijażu i kosmetyków: Ja używam Skinelle 25+ już od dłuższego czasu i jestem zadowolona :) mam nadzieję, że u Cibie też się sprawdzi :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

araniella
 
Uwielbiam słuchać tej piosenki wieczorem. Scarlett i Alisan mają niesamowite głosy. Scarlett nie jest u nas chyba za bardzo znana. A szkoda.

scherry.JPG
Fotka pochodzi ze strony Scarlett ---> scarlettcherry.com

*Scarlett Cherry Feat. Alisan Porter: Sleep Until You Dream*
 

araniella
 
Wow! Jak ja dawno nie kupowałam prasy brukowej! :P *Flesz* skusił mnie tylko i wyłącznie *próbką kremu Vichy Idealia*. Poza tym nie ma tu nic ciekawego. Trendy modowe według Kasi Tusk, makijaż kosmetykami marki Rimmel w wykonaniu pewnej youtubowiczki, trochę fotek celebrytów z nie zawsze prawdziwymi informacjami. Wiedza warta 1,50zł, akurat na jedno posiedzenie w wc. :P

Krem *Idealia/Vichy* opanował 99% dostępnych w kioskach gazet. Jak nie próbki, to reklamy. Również w aptekach widać intensywną promocje tego produktu. Rozpiętość cenowa spora. Na allegro możemy kupić ten krem już za 75zł, w odwiedzonych przeze mnie aptekach - za 90-105zł. Krem ma bardzo przyjemny zapach, który do złudzenia przypomina serię *Happyderm z L'Oreala* ---> wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=23105, która, o ile mi wiadomo, zniknęła jakiś czas temu z drogerii. Również pod względem koloru i konsystencji, widać silną inspirację Happyderm. Ponieważ Vichy należy do wyżej wymienionego koncernu, przez moją głowę przemknęła myśl, czy Idealia nie jest po prostu jakąś *ulepszoną wersją drogeryjnego Happydermu...* :P Próbka z gazety starczyła mi na trzy użycia.  Nie było wielkiego wow. Dobrze się rozprowadza, jest lekki, ale zostawia taki trochę lepki film i średnio nadaje się pod makijaż. To raczej krem na noc. Twarz okrutnie się po nim świeci. Być może po długim okresie stosowania działa cuda, ale pierwsze zetknięcie z tym kremem, trochę mnie zniechęciło...

vichyidealiareklama.JPG

W *Cosmopolitan* ranking kosmetyków, wybranych przez jury i czytelniczki, wywiad z Kasią Cichopek, sposoby na piękną pupę, porady dla panny młodej i jak zwykle co zrobić, jak się umalować i uśmiechać, żeby "nasz miś" nas podziwiał i uwielbiał. To jest chyba zresztą wiodący temat tego magazynu. :D

I na koniec moja ulubiona gazeta, za darmo z apteki, czyli *Moda na zdrowie*. Po raz kolejny pochwalę okładkę. W ogóle cała szata graficzna tej gazetki jest bardzo przyjemna dla oka. Nieprzeładowana, dużo delikatnych ilustracji. No i przede wszystkim ciekawe artykuły na poziomie. Spodobał mi się ten o uśmiechu w sztuce. Okazuje się bowiem, że postacie na portretach bardzo rzadko się śmieją, Autorka artykułu zadała sobie trud wyszukania obrazów z uśmiechniętymi postaciami. Fajnym bonusem, nawiązującym do tego artykułu, są znane portrety, wielkości całej strony, do wycięcia i powieszenia sobie w ramce. :)

prasaczerwiec.JPG
  • awatar małe pingu: ja kremem idealia byłam zachwycona, ale niestety nie jest to krem dla mojego wieku :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

araniella
 
Gdyby ktoś nie wiedział, to nie Rihanna, a Adele pochodzi z Barbadosu. :D

Z najnowszego numeru magazynu "Flesz":
adelezbarbadosu.JPG
  • awatar choccolate: heheheh wtopa;D
  • awatar Marlene Gabrielle: kto pisze takie artykuły? pewnie jak zwykle tuman po znajomości, a odpowiednie osoby marnują się :(
  • awatar foreveryoung: widać,że ta gazeta ścieme wali, gorzej jak pudelek
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

araniella
 
Komentarz do wpisu Tydzień Wellness w Lidlu dodanego przez Araniella:

Nie wiem, jak w Waszych Lidlach, ale u mnie często pierwszy dzień tygodnia tematycznego przypomina pole walki. Ludzie jak hieny rzucają się na towar w koszach. Często już przed godziną ósmą, ustawiają się w kolejce przed drzwiami sklepu... Zupełnie jak za starych czasów. :P Nigdy nie wiadomo, co wzbudzi największe zainteresowanie tłumu. Dzisiaj wszyscy rzucili się na letnie ciuchy, tak więc spokojnie mogłam sobie przejrzeć zawartość stojaków z kosmetykami. :)

Pani ekspedientka polecała mi bardzo tusz wodoodporny, ale mam kilka tuszów, więc postanowiłam dać sobie spokój w tej kwestii. Podobnie z błyszczykami. Bardzo ładne kolory, ale ostatnio kupowałam kilka pomadek, więc trzeba najpierw je zużyć. :)

Z kosmetyków kolorowych zdecydowałam się jedynie na *cienie w odcieniach fioletu nr1 - Violet Harmony*. Prezentują się całkiem nieźle. Kolejna rzecz to *płatki do demakijażu z aloesem*. Były również inne wersje tych płatków (z miodem, z granatem i z minerałami morskimi oraz płatki peelingujące z olejem jojoba). Po powrocie domu zdążyłam je już przetestować i muszę stwierdzić, że są bardzo dobre. Być może dokupię jeszcze jedno pudełeczko.

lidl02.JPG

lidlcienbeautycienie1.JPG

Kolejne rzeczy to *chusteczki peelingujące* oraz *krem z faktorem 50/100ml*. Krem bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Jest praktycznie bezzapachowy.

lidl01.JPG

I na koniec oczywiście *domowe baleriny*. Uwielbiam je nosić w domu zamiast klasycznych kapci. Łatwo je zwinąć w kulkę i wrzucić do torebki i plecaka, także są również nieodłącznym elementem podróży i w trakcie wizyt u znajomych. Nie przepadam raczej za korzystaniem z zestawu kapci dla gości. :P

lidlbaleriny12.99.JPG
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›